wtorek, 12 czerwca 2018

Słowa w ciemnym błękicie - Cath Crowley

Wiele lat temu Rachel zakochała się w Henrym. Dzień przed przeprowadzką napisała do niego list i schowała w swojej ulubionej książce w księgarni, która należała do jej rodziny. Czekała. Ale Henry nigdy nie przyszedł.

Teraz Rachel wraca do miasta i do księgarni, by pracować razem z chłopakiem, którego wolałaby już nie zobaczyć. Ale po przykrych przeżyciach, które spotkały jej najbliższych, Rachel potrzebuje choć chwili zapomnienia. Brat Rachel utonął kilka miesięcy temu i dziewczyna pogrążona jest w smutku.

Henry i Rachel pracują obok siebie – otoczeni książkami, obserwują rozwijające się historie miłosne, wymieniają listy między stronami. Dzięki temu znajdują w sobie nadzieję. Spoglądają w przyszłość dzięki książkom. Pozwalają sobie uwierzyć, że dostaną od losu drugą szansę.

To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Cath Crowley, ale jeśli każde kolejne ma być tak samo udane, to chyba jak najszybciej zaopatrzę się w jej pozostałe powieści. Autorka ma świetny styl, dzięki któremu książkę czyta się bardzo szybko i z dużym zaangażowaniem. Wszystko zostało opisane niezwykle prosto i naturalnie, dlatego od pierwszych stron wprost żyłam tą historią, a co więcej - w niej!

Nie mogę zapomnieć o oryginalnym tle historii, jakim jest antykwariat rodziców chłopaka, a dokładniej Biblioteka Wspomnień. Motyw listów wysyłanych komuś za pomocą ulubionych książek, to po prostu coś fantastycznego. Podczas czytania tak strasznie zazdrościłam bohaterom tego miejsca i pragnęłam, żeby istniało w rzeczywistości. Jest to jedna z największych zalet "Słów w ciemnym błękicie".


Nie jest to typowa recenzja bo nie ma tutaj opisanej fabuły, ale zrobiłam to celowo. Książka jest warta przeczytania dlatego nie chcę wam wszystkiego zdradzać. Mnie się bardzo podobała i na pewno sięgnę po kolejne książki tej autorki.
No i ta okładka - jest przepiękna!

Dziękuję bardzo wydawnictwu Jaguar za możliwość przeczytania książki!

poniedziałek, 11 czerwca 2018

Moje śliczne - Karin Slaughter

Przed laty, dziewiętnastoletnia Julia znika bez śladu. Nikt nie wie, co się z nią stało i czy w ogóle żyje. Rodzina dziewczyny nie jest w stanie pozbierać się po tragedii jaka ich spotkała. Rodzice się rozwodzą, jednak ojciec wciąż wierzy że Julia wróci do domu i szuka śladów, które mogłyby przybliżyć go do rozwiązania zagadki zniknięcia córki. W końcu popełnia samobójstwo, a dwie siostry, Claire i Lydia, zrywają ze sobą kontakt. Cała rodzina wciąż boryka się z przykrymi wspomnieniami i doświadczeniami, jednak po latach ich drogi znowu się łączą. Po tym jak Paul, mąż Claire, zostaje brutalnie zamordowany, kobieta odkrywa w jego komputerze przerażające nagrania, na których nieznany mężczyzna gwałci i morduje młode kobiety. Claire jest wstrząśnięta makabrycznym znaleziskiem i próbuje dowiedzieć się, co jej mąż miał z tym wspólnego i dlaczego oglądał te okropne filmy. Kim był Paul? Psychopatą czy kochającym mężem? Siostry Claire i Lydia, po latach milczenia, w końcu się spotykają i razem rozpoczynają prywatne śledztwo. Stawka jest bardzo wysoka, a odkrycie prawdy okaże się niezwykle trudne i niebezpieczne, zwłaszcza że komuś bardzo zależy, by nigdy nie wyszła na jaw.

Ile lat trzeba czekać na wyjaśnienie zagadki? Czy po wielu latach można, choć po części, odbudować zniszczone relacje?
Skłócone siostry - Claire i Lydia, spotykają się po bardzo długim czasie. Śmierć Paula - męża Claire, niosąca z sobą wiele pytań, skłania ich do zakopania toporu wojennego i rozpoczęcia śledztwa (to nie są spojlery). 
Nie przypuszczają, że będą się musiały zmierzyć nawet same ze sobą.


Moje śliczne” to książka wstrząsająca i niezwykle poruszająca. Autorka w genialny sposób ukazuje przestępczy świat i przemoc w stosunku do kobiet. To brutalny i makabryczny obraz, który szokuje i wręcz poraża. Karin Slaughter właśnie na ten problem stara się zwrócić uwagę i bardzo wyraźnie widać to po jej najnowszej książce. „Moje śliczne” to perfekcyjny i choć bardzo krwawy i brutalny, to jednak realny obraz przemocy, której ofiarą każdego dnia padają tysiące kobiet na świecie. Gwałcone, bite, dręczone i katowane na śmierć, w samotności i w bólu, zdane na łaskę swojego oprawcy i kata. To straszne i wręcz niewyobrażalne, głęboko porusza duszę i wstrząsa każdą komórką ciała.
Książkę czyta się błyskawicznie, ponieważ trudno się od niej oderwać. Świetnie zbudowana intryga, tajemnice odkrywane stopniowo, niejednoznaczni, klarowni i wyraziści bohaterowie. Doskonale uchwycony klimat - jest mroczno i straszno, groźnie i okrutnie. Jest tak jak powinno być w rasowym thrillerze. :)

środa, 30 maja 2018

Żółwie aż do końca - John Green

"Każdy może na ciebie spojrzeć, lecz spotkanie kogoś, kto widzi ten sam świat co ty, jest zjawiskiem dość rzadkim" 

Aza Holmes ma szesnaście lat i zdecydowanie różni się od swoich rówieśników, choć zarazem stara się jakoś odnaleźć na tym świecie. Jej mózg pracuje zbyt szybko, zbyt intensywnie, dziewczyna myśli o rzeczach, jakie w jej wieku nikomu nie przychodzą do głowy, ma też zaburzenia obsesyjno-kompulsywne – w szczególnie jeśli chodzi o bakterie i wirusy zamieszkujące jej ciało. W szkole czuje się jak w więzieniu, sama ze sobą też nie może wytrzymać, jakby dyskomfortu psychicznego było mało, poci się niemiłosiernie – choć czy rzeczywiście, czy też może jej wyobraźnia wyolbrzymia reakcje jej ciała? W kontaktach z ludźmi też nie układa jej się najlepiej, ale ma wieloletnią przyjaciółkę, Daisy, z którą jest jej dobrze. Wkrótce jednak będzie musiała przełamać się i wyjść ze swojego hermetycznego świata, a także otworzyć się na innych. Kiedy bowiem znika miliarder Russell Pickett, który w ostatnim czasie nie cieszył się najlepsza opinią, a wyznaczona za niego nagroda byłaby idealną pomocą finansową dla chcącej pójść na studia Azy, dziewczyna za namową przyjaciółki chce zaangażować się w poszukiwania. Dlaczego właśnie ona? Przed laty przyjaźniła się z synem miliardera, Davidem, mogłaby więc odnowić znajomość, dowiedzieć się czegoś… Tylko jak miała by tego dokonać, skoro jej własny umysł jest dla niej wrogiem? Na Azę czeka więc wielkie wyzwanie, ale też i wielka przygoda. Większa, niż mogłaby sądzić!

Frapujący tytuł został świetnie wytłumaczony, jakoby Ziemia była płaskim talerzem spoczywającym na grzbiecie ogromnego żółwia. Który stoi na grzbiecie drugiego żółwia, a ten z kolei na grzbiecie kolejnego. Pod nim jest kolejny żółw i tak aż do końca. Lecz najbardziej spodobało mi się określenie używane w muzyce klasycznej - wyjść na łąkę: "Tak określa się wieczory, których nie da się opisać inaczej: chwile, gdy znikały ściany, pulpity, nawet instrumenty. Nie było sufitu, nie było podłogi - wszyscy wyszliśmy na łąkę. To opisuje pewien stan ducha".

Na pochwałę zasługuje wątek astronomiczny. Fascynujące ciekawostki o kosmosie, opisy gwieździstego nieba, snucie wizji o życiu w innych galaktykach zostały opisane niezwykle obrazowo :)
Książka jest niesamowita! Czytałam ją jednym tchem choć leżała u mnie na półce grubo ponad miesiąc. Przekonała mnie do niej moje koleżanka(którą pozdrawiam)! Napisała, że jest rewelacyjna i stwierdziłam, że muszę po nią sięgnąć i nie żałuję ani sekundy! Od pierwszej strony totalnie mnie porwała! John Green ma tak idealny styl pisania, że nie mogłam się oderwać! Zakochałam się w jego książkach kiedy wypożyczyłam sobie w bibliotece "Szukając Alaski"(którą też wam serdecznie polecam! Jest cudowna) i myślę, że kupię sobie jeszcze wersje po angielsku i kilka pozostałych książek tego autora!

Znacie książki Johna Greena? Polecacie?
Co teraz czytacie?

niedziela, 27 maja 2018

Kroniki Jaaru - Księga Luster - Adam Faber

Gdyby Harry Potter był dziewczyną, nazywałby się Kate Hallander!​ ​​

Kate jest typową nastolatką. Mieszka u swojej ciotki w Londynie​ i wiedzie spokojne życie. Pewnego dnia staje na progu tajemniczego sklepu pełnego czarodziejskich przedmiotów, od właścicielki którego otrzymuje Księgę Luster. Dziewczyna rzuca miłosny urok na przystojnego Jonathana, lecz czar skutkuje zupełnie inaczej, niż by tego oczekiwała. Kate trafia do Jaaru, krainy zamieszkanej przez magiczne stworzenia.

Fion jest ferem, baśniową istotą. Jego stosunki z ojcem są coraz gorsze, więc w akcie buntu opuszcza dom, by odnaleźć przypisaną mu czarownicę. Wpada w ręce niebezpiecznej nimfy Erato​ i przez swoją naiwność wprowadza do świata magii wielki zamęt.

Tymczasem w Londynie ciotka dowiaduje się, że ze sklepu pani Selene zniknął magiczny kamień o potężnej mocy. Czy uda się go odnaleźć? Jak Kate, początkująca wiedźma, poradzi sobie w świecie Jaaru, mając u boku ekscentryczne fery i wyniosłego jednorożca? I co tak naprawdę skrywa plan nikczemnej Erato? ​​


"Sztyletem mocy tworzę te drzwi,
Niech świat równoległy ukażą mi.
Konkretne miejsce, konkretny czas
Chcę się tam znaleźć, przenieś mnie tam!”


Kate mieszka z ciotką w Londynie, by przetrwać jakoś rozwód rodziców. Jej życie toczy się dość zwyczajne, aż do momentu, kiedy trafia do przedziwnego i ekscentrycznego sklepu. Selena, właścicielka, daję dziewczynie tajemniczą księgę, która całkowicie odmienia sposób postrzegania świata przez Kate. Młoda wiedźma zaczyna eksperymentować z magią. Rzuca miłosne zaklęcie na przystojnego chłopak, lecz coś idzie nie tak i Kate nie ma co liczyć na namiętny związek. Jednak to dopiero ułamek tego, co znajduje się w księdze, bo za pomocą Księgi Luster, Kate wkracza do magicznego świata, w którym odnajdzie Fiona. Razem będą musieli stawić czoło niebezpieczeństwu, co nie jest łatwe, szczególnie, że oboje dopiero się uczą, a wpadki często im się zdarzają.

Kroniki Jaaru. Księga Luster'' to całkiem ciekawy debiut. Jedyne co go może nieco skreślić to nieznośne porównanie do Harry'ego Potter'a, ponieważ stawia to zbyt wysoką poprzeczkę, a ta książka niestety nie jest w stanie jej przeskoczyć (i wątpię by jakakolwiek by była). Były plusy i były minusy. W ogólnym rozrachunku spodobała mi się, choć zabrakło mi tej magii, było jej stanowczo za mało, więc liczę, że w drugim tomie będzie lepiej,
Przeczytałam ją w jeden wieczór więc czyta się szybko. Na początku było mi ciężko ogarnąć co tam się właściwie dzieje. Cała historia rozgrywa się na przestrzeni kilku dni, lecz ma się wrażenie, że to całkiem spory kawałek czasu, bo dużo się dzieję i nuda nikomu nie grozi. Z tego powodu czuję również niedosyt, bo z chęcią poznałabym lepiej bohaterów, ich pragnienia i plany, a sam Jaar jest niezgłębioną tajemnicą, którą pragnę odwiedzić ponownie ;)
Już zaczęłam drugi tom, ale nie chce wam jeszcze nic zdradzać!

Znacie Kroniki Jaaru? 
Albo macie zamiar je przeczytać?

czwartek, 24 maja 2018

Cała w Fiołkach - Agnieszka Olejnik

Co trzeba zrobić, by zakochać się… na dłużej?

Agata cierpi na zbytnią kochliwość. Jej dotychczasowe związki z mężczyznami były wprawdzie pełne pasji, ale krótkotrwałe. Zdaje sobie sprawę, że metryka nie kłamie, dlatego postanawia skorzystać z „fachowej” pomocy, by tym razem zakochać się na całe życie i założyć rodzinę.

Za namową przyjaciół wybiera się więc do wróżki. Jej przepowiednie są jednak mgliste i niesatysfakcjonujące. Bo co to za wróżba, która mówi,że jej wybranek będzie chodził zimą bez szalika!?

Wzburzona i załamana, decyduje się na desperacki krok. Idzie po radę do psychologa. Z początku zniecierpliwiona i zrezygnowana, po kilku sesjach zaczyna wierzyć, że mogą jej pomóc. Za namową terapeuty postanawia naprawić relacje z matką, która zostawiła ją i jej ojca, kiedy Agata miała 15 lat. Spotkanie po latach będzie obfitowało w emocje, a na jaw wyjdą sekrety, które przemeblują jej dotychczasowe życie.

Cała w fiołkach to przewrotna i zaskakująca opowieść o kobiecie, która żeby pokochać, musi najpierw odnaleźć samą siebie.


Powiem wam tak. Bohaterka jak juz wyżej przeczytaliście jest osobą strasznie kochliwą. Z polecania przyjaciółki (która jest w ciąży - tak to istotna informacja) udaje się do wróżki, która karze jej wyprostować w życiu wszystkie problemy z dzieciństwa, w swojej wizi widzi Agatę całą we fiołkach.
Bohaterka tak jak możecie zgadnąć - nie wierzy w takie bajeczki i umawia się do psychologa(któego znalzła w internecie)
Grzegorz Kampinos(chyba dobrze pamiętam) jest psychologiem i pomaga Agacie wyprostować wszystkie ścierzki w życiu i każe jej pogodzić się z mamą.
Zakłada jej maila, na który Agata musi codziennie pisac co w danym dniu zrobiła. Z początku psycholog ją olewa, ale pewnego dnia odpisuje jej na wiadomość.
No i wtedy w sumie akacja zaczyna się rozkręcać, Agata dowiaduje się, że jej ojciec zaczął się umawiać z nową kobietą, której ona nie akceptuje.
Jedzie do matki się pogodzić a tam dowiaduje się, że jej ojciec nie jest tak naprawdę jej ojcem a jej matka przespała się z facetem na festiwalu Jarocin i nawet mu nie powiedziała o ciąży ?!
Kobiety godzą się(wątek ojca i jego nowej partnerki pomijam bo tam jest wszystko strasznie pomieszane)
Kiedy Agata po raz kolejny udaje sie do psychologa okazuje się, że on oddał ją pod opiekę innemu terapeucie i wyjechał sobie na wakacje. Agata dochodzi do wniosku, że jest w nim zakochana.
Pisze do niego maila a on - no własciwie to nic.
Okazuje się, że kobieta, z którą był widziany to nie jego żona a siostra. Agata idzie do niej z nadzieją, że dowie się co tak naprawdę dzieje się z Grzegorzem.
Okazauje się, że Grzegorz jest w niej śmiertelnie zakochany i dlatego wyjechał (?!).  Agata podejmuje kolejną próbę odnalezienia Grzegorza i udaje jej się to.
Zostają parą, urodziła im się córeczka o imieniu Violetta - Violetta ponieważ jest to jakaś odmiana fiołków. I tak oto jest cała we fiołkach.

Spodziwałam się po tej książce czegoś więcej. Kupiłam ją dla okładki bo jest przepiękna, ale cała historia jest po prostu straszna. Imiona bohaterów no prosze was Kampinos?
Nie wciągnęłam się w tą historię a szkoda bo czytałam Ławeczkę Pod Bzem i byłam zachwycona a tutaj takie rozczarowanie.
Jednak chyba jestem wierna tylko polskim autorm kryminalnym.


A wy czytacie książki polskich autorów? Czytaliście "Cała w Fiołkach"? Może macie o niej jakieś inne zdanie. Chętnie poczytam :)

środa, 23 maja 2018

Paper Girls - komiks dla fanów lat 80.

Paper Girls” to unikatowa mieszanka kultowego dramatu Roba Reinera, „Stań przy mnie” z „Wojną światów” H.G. Wellsa, której bohaterkami są cztery dwunastoletnie roznosicielki gazet. Brian K. Vaughan („Saga”, „Lost: Zagubieni”) napisał wciągającą, nostalgiczną opowieść zakorzenioną w latach 80., traktującą o trudach dorastania i ostatnich dniach prawdziwego dzieciństwa, a narysował ją Cliff Chiang, który nadał jej unikalnego uroku.


Halloween roku 1988. Dwunastoletnia Erin zamiast chodzić z innymi dziećmi i zbierać cukierki, jak zwykle wyrusza nad ranem rozwozić gazety. Ale nawet w spokojnym Stony Stream może być niebezpiecznie, o czym dziewczyna szybko się przekonuje. Niestety nie wie jeszcze, że miejscowe łobuzy to najmniejsze z jej zmartwień. Spotkanie z nieprzyjaźnie nastawionymi chłopakami ma jednak swoje dobre strony, w ten sposób bowiem Erin poznaje trzy rówieśniczki, które także rozwożą gazety MacKenzie, KJ i Tiffany, i łączy z nimi siły w pracy. Wkrótce jednak dochodzi do kolejnego incydentu. Okradziona zostaje jedna z dziewczyn, a pozostałe ruszają zająć się złodziejami, co doprowadza je do dziwnego odkrycia w piwnic jednego z pustostanów. Odkrycia kojarzącego się „Wojną światów”. Uruchomione urządzenie zmienia coś w ich rzeczywistości, a „złodzieje” okazują się jakimiś dziwnymi, człekokształtnymi istotami. To jednak dopiero początek szaleństwa, w jakiego środku znajdą się cztery nastolatki…

Nie tylko bohaterki czują się zagubione, ale także czytelnik ma wyraźne problemy w zrozumieniu tego, co się dzieje. Oczywiście, jest to świadomy zabieg ze strony pisarza, który zmusza czytelnika do podjęcia próby połączenia niezbornych porządków w jedną spójną opowieść. Z jednej strony mamy charakterystyczne dla lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku rekwizyty i symbole, a z drugiej latających na pterodaktylach rycerzy w srebrnych zbrojach, którzy mówią „szekspirem”. Zbrojni raportują do starszego, siwobrodego pana, który chyba jest Bogiem albo kimś podobnym. Druga grupa obcych przybyszy z przyszłości pomaga ukryć się dziewczynom i tym samym naraża się na gniew Boga.

Moim zdaniem komiks jest cudowny! Oceniam na 10/10!
Jestem wielką fanką serialu Stranger Things i nie mogę się doczekać 3 sezonu! Dlatego szukałam czegoś podobnego - czegoś co umili mi czekanie bo sezon zaczyna się chyba dopiero w styczniu :/ 
Teraz oprócz czekania na sezon czekam też na kolejny tom komiksu, który ma swoją premierę już w czerwcu a część piąta - nie wiadomo :/


Lubicie komiksy? Czytaliście?
Polecacie jakieś?

wtorek, 15 maja 2018

Kobieta w oknie A.J. Finn

Czy zawsze można wierzyć własnym oczom? Anna Fox straciła wszystko: szczęśliwą rodzinę, pracę oraz zdrowie. Od miesięcy nie postawiła stopy za progiem domu. Całe dnie spędza w Internecie, przed telewizorem lub szpiegując sąsiadów za pomocą aparatu fotograficznego. Pozbawiona własnego życia coraz bardziej zaczyna przeżywać cudze… Najwięcej uwagi poświęca Russellom, rodzinie nowej w tej okolicy i tak podobnej do tej, którą jeszcze niedawno sama miała. Jednak pewnej nocy widzi coś, czego nie powinna oglądać. Jej świat się rozpada, a na jaw wychodzą szokujące sekrety. Co jest prawdą, a co zmyśleniem? Kto jest w niebezpieczeństwie, a kto panuje nad sytuacją?

Anna Fox spędza całe dnie w oknie, żyjąc życiem innych. Od miesięcy nie opuszcza domu, a zamiast tego wypełnia swój czas starymi filmami, Internetem, podglądaniem sąsiadów i coraz większymi ilościami wina. Tę szarą monotonię przerywa wprowadzenie się do domu naprzeciwko nowej rodziny, której mroczne sekrety całkowicie pochłoną Annę, doprowadzając ją na skraj szaleństwa.

Anna jest psychologiem dziecięcym. I podglądaczką. Obecnie rozwija się w tej drugiej dziedzinie. Pierwszą musiała zawiesić, bo od pewnego czasu nie wychodzi z domu. W ogóle nie wychodzi z domu. To znaczy czasem, kiedy schowa się pod parasolem, jest w stanie zrobić kilka kroków do ogrodu, ale nawet to idzie jej kiepsko. Więc siedzi w domu, łyka prochy, pije merlota na butelki, ogląda stare filmy i podgląda sąsiadów. Pewnego dnia do domu na jej ulicy wprowadza się nowa rodzina. I wtedy się zaczyna...

Bohaterka jest świadkiem zabójstwa. Próbuje wszystkim udowodnić, że to Ojciec i głowa rodziny jest zabójcą. Dzwoni na policję poczym traci przytomność. Policja wraz z mężczyzną pojawiają się u niej w domu, ale ON nie jest sam. Jest z nim kobieta, której Anna nigdy wcześniej nie widziała.
Sąsiad przedstawią ją jako swoją żonę.
Czy to może być prawda?
Kto tak naprawdę został zamordowany w domu sąsiadów? I kto tak naprawdę jest winny?!
A może Anna sobie to wszysto wymyśliła?
I w co zamieszany jest syn sąsiadów?

Nie mogę wam zdradzić więcej! Książka jest fajna, ale najlepszym thrillerem nie jest.
Jest bardzo schematyczna i z początku można się domyśleć co będzie dalej, ale końcówka jest wielkim zaskoczeniem!
Czy jest warta przeczytania? Jeśli nie macie akurat czego czytać i chcielibyście wydać pieniądze na lekturę na jeden wieczór, o której niedługo zapomnicie (bo nie ma w niej nic takiego co zostaje w pamięci)
To jest fajna:)

Co teraz czytacie? Wybieracie się na targi książki do Warszawy?
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.